Rolnik rozorał świeżo położony asfalt. "To jest moja własność"

Dodano:
Jeden z fragmentów zniszczonej ul. Rybackiej w Gliwicach w dzielnicy Ostropa Źródło: PAP / Art Service
Sprawa rolnika z Gliwic, który rozorał świeżo położony asfalt, odbiła się szerokim echem. 60-letni pan Józef przekonuje, że droga powstała na jego terenie.

Do zdarzenia doszło 7 sierpnia przy ul. Rybackiej w gliwickiej Ostropie. Józef M. wjechał na świeżo położoną nawierzchnię i ją rozorał. – Oczywiście, że to zrobiłem – przyznaje w rozmowie z "Faktem". Rolnik twierdzi jednak, że asfalt został położony na należącej do niego działce. – To jest moja własność – przekonuje.

Według pana Józefa nigdy nie sprzedał miastu spornego terenu ani nie otrzymał za niego pieniędzy. Jak twierdzi, odszkodowanie, które dostał w przeszłości, dotyczyło innych działek przy ul. Rybackiej. – Wziąłem odszkodowanie tylko za działki przy boisku na Rybackiej, a nie za tę działkę, na której 7 sierpnia wylali asfalt – tłumaczy.

Mężczyzna przekonuje, że jego konflikt z samorządem trwa od wielu lat. – Lata temu sami mnie do rady miasta zaprosili i mówili, że to pod pożytek publiczny ma pójść, do Trybunału w Strasburgu się odwołałem, który mi rację przyznał. Gmina kłamie, oni mnie wywłaszczyli bezprawnie – mówi pan Józef. Jak dodaje, nie zgadzał się również na proponowane mu wówczas warunki finansowe. – Śmieszne pieniądze oferowali, metr kwadratowy był wart wtedy 600 zł, a oni mi dawali 13 zł. Nie zgadzałem się z tym – twierdzi.

Obrońca rolnika zaznacza, że spór nie dotyczy samego wpisu w księdze wieczystej. – Nikt nie kwestionuje tego, co jest wpisane w księdze wieczystej. Kwestionowany jest raczej sposób uzyskania tej własności – wyjaśnia mec. Adam Szewc.

Miasto: Droga należy do nas

Władze Gliwic przedstawiają inną wersję wydarzeń. Utrzymują, że teren należy do miasta, a sprawa własności została uregulowana wiele lat temu. – Sprawa sięga 2001 r. Wtedy na podstawie ówczesnych przepisów miasto nabyło działki wzdłuż ul. Rybackiej po to, żeby poszerzyć pas drogowy. Odbyło się to na wniosek samego rolnika, który dokonał zniszczenia asfaltu – mówił Artur Kruczek, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Gliwicach.

Stanowisko samorządu pozostaje niezmienne. – Dalej stoimy na stanowisku, że droga należy do miasta – przekazał Mariusz Kopeć, rzecznik Urzędu Miejskiego w Gliwicach.

Areszt dla rolnika

Pan Józef przyznaje, że zniszczył nawierzchnię, ale uważa, że miał ku temu powody. – Zrobiłem to, ponieważ prokuratura, którą zawiadomiłem w 2024 r., że moje mienie jest szargane, nic nie zrobiła w mojej sprawie – tłumaczy. Po zdarzeniu mężczyzna został zatrzymany i trafił do aresztu. Spędził tam tydzień, po czym 14 sierpnia areszt został zamieniony na dozór.

– Trzy dni na dołku byłem na policji, a później wsadzili mnie do aresztu. To był dla mnie szok – opowiada rolnik. Nie zamierza pokrywać kosztów naprawy nawierzchni. Według prokuratury straty wynoszą 180 tys. zł, a za zniszczenie mienia grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

Józef M. przekonuje, że jego spór z urzędami trwa od wielu lat i nie zrezygnuje z walki. – Polskę obowiązują procedury, których powinniśmy wszyscy przestrzegać. Oni wolą nie płacić i ludzi za wariata robić – mówi. Po wyjściu z aresztu rolnik udał się do schroniska po swoją suczkę, która trafiła tam pod jego nieobecność. – To jest mój największy pupilek. Ona w domu śpi, od maleńkości. Jesteśmy do siebie przywiązani. Będziemy walczyć o swoje – dodaje.

Zapytany, co chciałby powiedzieć Polakom śledzącym jego historię, odpowiada: – Żeby w Polsce w końcu prawo było. Nic więcej.

Źródło: Fakt
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...